Dziś jest: Piątek 24 listopada 2017, imieniny: Jana i Flory
Nowiny Przelewickiej Gminy
Czyste Powietrze
Włóczykije Pojezierza
Sesja Rady Przelewice
System gospodargki odpadami
Polska w liczbach

Obsługa techniczna
ALFA TV

Rękodzielnictwo i wiersze autorstwa Czesławy Grabowskiej

CZESŁAWA GRABOWSKA – nasza lokalna artystka; jej przelewickie pisanki, malowane własnoręcznie i humorystyczne wiersze, stały się tradycją. Wiersze humorystyczne, cytowane były podczas różnych spotkań, czym zdobyła sobie sympatię wielu osób, a pięknie namalowane pisanki wystawiano na konkursach szczebla powiatowego i regionalnego. Za promowanie tego typu sztuki ludowej otrzymała wiele wyróżnień i nagród.

>>galeria<<

Pisanie wierszy to moje natchnienie, które przychodzi znienacka, w najmniej oczekiwanym momencie...

Czesława Grabowska
 

Siedziały gołębie

Siedziały gołębie
na wysokim drzewie,
wyciągały dzióbki
gruchały do siebie.

Gołąbeczko moja miła
najpiękniejsza jesteś dama
mego życia, mego serca
przez Ciebie dostaję kręćka.

W głowie mi się kręci,
nogi uginają,
jak zobaczę Ciebie
to piórka mi stają.

Na głowie na plecach
na skrzydełkach też,
jak ja ciebie kocham
to ty o tym wiesz.

Leciał bym za tobą
choć w obce krainy,
żebyś powiedziała
jesteś mój jedyny.

Leciał bym za tobą,
za lasy za morza,
żebyś powiedziała
że ty będziesz moja.

Nie powiem ci wcale
dobrego i złego,
ja jestem dziewczyna
z domu bogatego.



Biały śnieg

Pada pierwszy śnieg,
pada prosto z góry.
Śnieg jest biały,
śnieg jest w gwiazdki,
pada z dużej chmury.

Chmura jest tam w górze
wisi wprost nad nami,
gdy ziemia ją ściągnie
pada śnieg płatami.

Pada śnieg i pada,
usypie pierzynę,
dzieciom na pociechę
zabawę na zimę.

Dzieci się radują
lepią kule z śniegu,
a woda zamarza
od brzegu do brzegu.
Dzieci się ślizgają
na srebrzystych łyżwach,
śniegu pełno leży
na wysokich pryzmach.

Zima

Przyszła zima, słońca nie ma
tylko chmury suną górą.
Chmury czarne, chmury szare
zasłoniły niebo całe.

Pada pięknie, pada równo,
wyglądają jak gwiazdy.
Gdy usypie duże góry
cieszy się z nich każdy.
Dzieci duże, dzieci małe,
nawet stare dziadki
bo wychodzą z wnuczętami
na piękne ślizgawki.

Jest uciecha, jest radocha
przez calutką zimę
Śnieżek pada, śnieżek sypie
uwija pierzynę.


Chmura śnieżna

Przyszła zima, śniegu nie ma
słonko świeci i wiatr wieje,
a pod niebem, pod niebieskim
chmura śnieżna wciąż się śmieje.

Poczekajcie trochę na mnie
może kiedyś się namyślę,
jak uzbieram więcej puchu
to wam trochę śniegu wyślę.

I posypie wam na pola,
na lasy i na góry,
a jak nazbieram już dużo
to was zasypię po chmury.
Wtedy będę na was patrzeć
z góry niebieskiego nieba.

Gdy będziecie mnie wołali,
że pomocy wam potrzeba
to zlituję się nad wami
zjadę do was saniami.
Pozjeżdżam w dół i górę,
rozwalę śnieżną chmurę.

Byście dzieci zjeżdżać mogli
z małej górki i pod górkę,
by zabawą chmura była
śnieżną bryłą się toczyła.


Wierzby

Stoją wierzby nad rzeką
po ich liściach łzy ciekną.
Ciekną rano i wieczorem,
że nie stoją tam pod borem.

Pod borem pod lasem,
pod pięknym jaworem.
Dzieci tam siedziały
i sobie marzyły.

O dobrej przyszłości
i o dobrych czasach
jak kiedyś będą mieszkali
w tych prześlicznych lasach.
 

Będzie leśniczówka

prześliczny domeczek.
Będzie się w nim chować
córka i syneczek.
Córka jak Maryja,
Synek jak Pan Jezus.
Będzie ich pilnować
wyuczony piesek.

Będą ciągle biegać
po tym pięknym borze.
Bozia da im siły
bozia dopomoże.

 

Jesień

Jesień jest piękna,
bo złota i bogata.
Ten urok jesieni
babie lato splata.

Złote liście na drzewie
świecą się w słoneczku,
wyglądają jak dzbanuszki
po ptasim mleczku.
 

Liście zielone

zmieniają swą barwę,
spadają na ziemię
znikają na zawsze.
Trawa głowy nachyla,
niziutko do ziemi
i czeka spokojnie
tej groźnej zimy.

Całą zimę prześpi
na wiosnę się obudzi,
główki swe podnosi
cieszy wszystkich ludzi.


Przyroda

Przyrodo żywa, nasza nadziejo,
pokrywasz drzewa i ziemie czarną,
swymi skarbami, co nosisz ze sobą.

Dajesz urodę, dajesz pogodę,
naszemu światu, całej ludzkości
dajesz słoneczko, dajesz i wiatr.
Dajesz uciechę, radość życia
i żeby istniał ten piękny świat.

 

Szumi w lesie

Coś szumi w lesie
wiatr po zonach niesie
melodyjną pieśń
radości lub smutku.
Bo czy się cieszyć,
kiedy las zamiera
stopniowo pomalutku
zatruty przez pyłek rdzeniowy,
przez zapach trujący.
Co gryzie, co wżera się
w płuca, w oskrzela
tych pięknych drzew.
Jak idziesz koło nich to słychać
wyraźny płacz i zew
że muszą umierać stojąc.


O morzu

Przeglądam się w lustrze,
w pięknych morza falach,
które zdobyliśmy
po długich nam latach.

Morze nasze morze
zdobyte krwią naszą,
ojcowie przelali
nas tu osiedlili.

Teraz nad tym morzem
mieszkają ludziska
z całej Polski Matki,
by żyć z kąpieliska.

Wygrzewają ciała,
dusze i zdrowie,
a kto jest nad morzem
o cudach opowie.

Morze nasze morze
jest koloru nieba,
w nim się ludzie kąpią
zdrowia im potrzeba.

Okręty na morzu płyną w różne strony,
przywożą nam towar, przywożą banany.
 

 

Jasiu ach mój Jasiu

Jasiu ach mój Jasiu,
co się z Tobą działo,
że przez pięć miesięcy
u mnie cibie nie było.

Kasiu moja Kasiu
byłem na wycieczce,
było mi tam dobrze
i poznałem dziewczę.

Była bardzo ładna
i bardzo miluchna,
jak się będę żenił
będzie twoja druhną.

A to ładne dziewczę
mnie wcale nie chciało
tylko ślub mi zawrzeć
z Tobą przykazało.

A ja posłuchałem
do cię przyjechałem,
z Tobą się ożenię
i życie swe zmienię.

Będziemy żyć razem
długie, długie lata,
będziemy mieć syna
córkę Paulinę.
 

Chodzi dziewczę po ogrodzie

Chodziła wciąż po ogrodzie dziewczyna
i patrzyła kej dojrzała malina.
Chodziła, śpiewała, na lubego czekała
na lubego czekała.

W ten zastąpił jej dróżkę chłopczyna,
jaka piękna jest ta twoja malina.
Buziaczek różyczka, nóżeczki wałeczki,
jesteś śliczna dziewczyna.

A cóż ja cie mój chłopczyku obchodzę,
że ja sobie po ogrodzie wciąż chodzę.
Chodzę ja se chodzę i chłopców uwodzę,
bo tak mi się podoba.

Oj, dziewczyno, kej jedyna ma droga
chce poślubić Ciebie jutro na Boga.
Bo jesteś ładniutka, do tego pulchniutka,
takie dziewczę ja lubię.

Nie rób sobie apetytu ty na mnie,
ja nie pójdę nigdy w życiu za Ciebie.
Ja ciebie nie kocham, ja ciebie nie lubię
ja innego poślubię.
 

 

Wchodzę do lasu

Wchodzę do lasu,
wchodzę do boru,
moja mamuś wciąż mi mówi,
że jestem bez humoru.

Bo mam kłopoty,
bo mam zmartwienia,
bo mój miły ukochany
poszedł do innej.

Poszedł do innej,
a mnie zostawił
będę miała po nim dziecię,
któż będzie bawił.

Twoja mamusia,
twoja babusia
i ty będziesz sama bawić,
boś bez mężusia.

Panienki młode,
nie dajcie się zwieść,
bo kawaler to nie cukier
nie można go zjeść.

Najpierw pokocha
i obiecuje,
potem jedzie w kraj daleki
życie ci psuje.


Buciki

Po co ci buciki,
kiedy chodzisz boso.
Nie zważasz na krzyki,
jak rodzice proszą.

Chodzisz po ulicy
z gołymi nogami,
zrobisz sobie krzywdę
będziesz płakać z nami.

Ubierz se pończochy,
ubierz się w buciki,
wtedy sobie biegaj
ominą Cie krzyki.

Mama i tatulo
będą się cieszyli,
że swoja córeczkę
wreszcie namówili.

Żeby się ubrała
po drodze latała,
a jak się nalata
do domu wróciła.

Do ojca do matki
do drewnianej chatki,
bo w niej jest cieplutko
i rozgrzane łóżko.


Oj jedzie Jasiu na koniku

Oj jedzie po drodze Jasio
na koniku,
zabrał na siodło
swoją Kasieńkę do domu.

Przyjechali na podwóreczko Mateczki
Jasio poprosił o rączkę małą Kasieńkę.

Kasia się śmiała,
głośno śpiewała piosenkę,
dam ja ci Janku wianek ruciany,
Twą będę.

Jasio, Ty dobra moja Kasieńko,
O Boże,
tylko ja tobie nie dam za dużo
być może.

Nie chcę majątku,
ani urody Janeczku,
Tylko chce Ciebie
i twoje serce w domeczku.

Będziemy żyli długo,
szczęśliwie we dwoje,
będę ci wierna
przez całe życie - o jej, o jej.

Będę chowała gąski pasała
na łące,
a ty mi Janku podaruj za to
swe serce.


Bocian chodzi po bagnach

Jestem sobie bociek
mam nogi czerwone
i niosą mnie
po bagnach i trawie one.

Aby upolować żaby na zabawę,
która się odbędzie nad stawem.
Będą tańczyć muchy, komary
i różne gady nie będą robić im zwały.

Tylko będą stać i obserwować,
na jednej nodze jak przystoi bocianowi,
a na koniec krzyknę kle kle i ucieknę.

 

Przegląd w lustrze wody

Przeglądam się w lustrze,
w pięknych morza falach
które zdobyliśmy sami
po długich nam latach.

Trwało bardzo długo,
bo aż przez sześć wieków.
Przeżyło w tym czasie ludzi
aż pięć wieków wnuków.

Teraz nad tym morzem
bywają ludziska
z całej Polski, Matki naszej,
by żyć z kąpieliska.

Wygrzewamy ciała
i dusze i zdrowie,
a kto jest nad morzem naszym
o cudach opowie.

 

Okręty na morzu

płyną w różne strony,
wywożą nasz węgiel czarny,
przywożą banany.

Morze nasze morze
jest koloru nieba,
w nim się ludzie kąpią,
zdrowia im potrzeba.

Morze nasze może
zdobyte krwią naszą
ojcowie przelali
nas tu osiedlili.

Korzystanie z serwisu oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia